O cyberprzestępczości łatwo mówić w oderwaniu od liczb — a to właśnie liczby najlepiej pokazują, jak realny i codzienny jest to problem. Zamiast szacunków „z sufitu”, sięgnijmy po twarde dane instytucji, które te zjawiska mierzą: zespołu CERT Polska oraz Narodowego Banku Polskiego. Wyłania się z nich obraz zjawiska masowego, rosnącego i kosztującego Polaków setki milionów złotych rocznie.
Ponad 100 tysięcy incydentów rocznie
Według rocznego raportu CERT Polska „Krajobraz bezpieczeństwa polskiego internetu”, w 2024 roku zespół zarejestrował i obsłużył 103 449 incydentów cyberbezpieczeństwa — o 29% więcej niż rok wcześniej (gdy było ich ponad 80 tysięcy). Liczba zgłoszeń przekroczyła 600 tysięcy (wzrost o 62%), co przekłada się średnio na blisko 300 incydentów każdego dnia. To rekordowe wartości w historii tych statystyk.
Kluczowa obserwacja: zdecydowaną większość tych incydentów stanowią oszustwa komputerowe. Cyberprzestępczość w Polsce to dziś przede wszystkim wyłudzenia wymierzone w zwykłych ludzi — a nie wyrafinowane włamania rodem z filmów. Coraz częściej zaczynają się one na platformach społecznościowych i w komunikatorach.
Ransomware: mniej incydentów, ale wciąż groźne
Nie wszystko rośnie. Raport CERT Polska odnotował w 2024 roku 147 incydentów typu ransomware — o 8% mniej niż rok wcześniej. Najczęściej celem padały firmy (87 przypadków), następnie osoby prywatne (35) i instytucje publiczne (25). To przypomnienie, że oprogramowanie szyfrujące dla okupu wciąż realnie zagraża zwłaszcza przedsiębiorstwom.
Setki milionów złotych strat
Skalę finansową najlepiej widać w danych Narodowego Banku Polskiego o transakcjach oszukańczych. Same oszustwa z wykorzystaniem przelewów w drugiej połowie 2024 roku sięgnęły ok. 283 mln zł — a to tylko jeden instrument i jedno półrocze. W poszczególnych kwartałach 2024 roku wartość wszystkich oszukańczych transakcji bezgotówkowych (karty i przelewy) sięgała rzędu 135–170 mln zł. Zsumowanie tych wartości w skali roku pokazuje, że straty z samych oszustw płatniczych idą w setki milionów złotych — rzędu pół miliarda rocznie — i to licząc wyłącznie to, co zostaje zgłoszone bankom i NBP. Rzeczywisty koszt cyberprzestępczości, obejmujący też inne formy wyłudzeń, jest wyższy.
Warto zwrócić uwagę na mechanizm. Dominującą częścią tych strat są dziś oszustwa polegające na manipulacji — nakłonieniu ofiary, by sama, „dobrowolnie” i poprawnie autoryzując, wykonała przelew do przestępcy. To klasyczne scenariusze „na super inwestycję”, „na wnuczka”, „na policjanta” czy „awaryjne wycofanie pieniędzy ze zhakowanego konta”. Co istotne, większość tych strat pokrywają sami posiadacze rachunków, nie banki — bo transakcje były autoryzowane przez ofiarę. To pokazuje, dlaczego świadomość jest tu ważniejsza niż jakiekolwiek zabezpieczenie techniczne; jak działa ten pierwszy krok manipulacji, opisujemy w tekście Jeden klik od katastrofy.
Co z tego wynika
Trzy wnioski płyną z tych danych. Po pierwsze, cyberprzestępczość w Polsce to zjawisko masowe i rosnące — liczone w setkach tysięcy zgłoszeń rocznie. Po drugie, jej trzon to oszustwa wymierzone w ludzi, a nie włamania w systemy — a więc najskuteczniejszą obroną jest czujność, a nie tylko technologia. Po trzecie, straty są realne i wysokie, a w większości ponoszą je sami poszkodowani.
Te same zjawiska dotykają też instytucji publicznych — o udokumentowanych atakach na urzędy i infrastrukturę piszemy w Czarna księga: jakie urzędy i instytucje padły ofiarą cyberataków. Kluczową rolę w monetyzacji tych przestępstw odgrywają kryptowaluty — ten wątek rozwijamy w śledztwie o krypto w finansowaniu operacji. A jeśli padłeś ofiarą i ktoś obiecuje „odzyskać” Twoje pieniądze za opłatą z góry, przeczytaj najpierw Haker do wynajęcia — uważaj, zanim komuś zapłacisz.
Podejrzane SMS-y możesz zgłaszać, przekazując je na numer 8080, a incydenty — do CERT Polska przez incydent.cert.pl.
Treść informacyjno-edukacyjna. Dane za raportem rocznym CERT Polska 2024 oraz publikacjami NBP o transakcjach oszukańczych; wartości roczne oszacowano na podstawie danych okresowych NBP.
